CZAS DO NAJBLIŻSZEGO SPOTKANIA DOMOWEGO Trefl Sopot vs WKS Śląsk Wrocław
Kup bilet
05 Kwi

Gramy dalej! Trefl Sopot – WKS Śląsk Wrocław 93:91 pd.

Ogromne emocje w ERGO ARENIE! W trzecim ćwierćfinale Energa Basket Ligi Trefl Sopot pokonał po dogrywce WKS Śląsk Wrocław 92:90 (15:19, 24:26, 21:12, 21:24, 11:9). Żółto-czarnych do zwycięstwa poprowadził Dominik Olejniczak, który zanotował double-double (18 punktów i 12 zbiórek) oraz zdobył decydujące o zwycięstwie oczka. W trakcie spotkania granicę 1000 zdobytych punktów w PLK przekroczył Łukasz Kolenda. W ćwierćfinałowej serii Śląsk wciąż prowadzi (2-1), ale może się to zmienić w środę, gdy w ERGO ARENIE koszykarze obu drużyn zmierzą się po raz kolejny.

Na trzeci mecz serii trener Marcin Stefański postanowił dokonać dwóch zmian w wyjściowej piątce. Spotkanie na ławce rozpoczęli Nuni Omot i Karol Gruszecki, a ich miejsce zajęli Paweł Leończyk i Łukasz Kolenda, którzy dołączyli do Nikoli Radicevicia, Michała Kolendy i Dominika Olejniczaka. To właśnie center z numerem „13” otworzył wynik spotkania popisując się akcją „2+1”. Odpowiedział celnym rzutem zza linii 6.75 metra, punkty zdobył też Aleksander Dziewa, lecz wrocławianie wciąż nie mogli znaleźć sposobu na Dominika, który po niespełna trzech minutach gry miał już na swoim koncie sześć oczek. W kolejnych minutach zespoły naprzemiennie wymieniały się prowadzeniem. Jako pierwsi odskoczyli „Wojskowi”, którzy zyskali cztery oczka zapasu (14:10), ale celną trójką straty do zaledwie oczka zredukował Nikola Radicević. Niestety, to nie zatrzymało ofensywnych poczynań Śląska. Indywidualna akcja Szlachetki oraz trójka Gibsona dała im sześć punktów zapasu. Odpowiedział nie kto inny, jak Dominik Olejniczak, który zdobył tym samym swój 10. punkt. To był ostatni skuteczny akcent pierwszej kwarty – po 10 minutach goście prowadzili 19:15.

W drugą część świetnie weszli goście. Wrocławianie potrzebowali niespełna dwóch minut, aby trzy razy rzucić celnie za trzy i zyskać aż dziesięć oczek zapasu (20:30). Wówczas trener Marcin Stefański poprosił przerwę na żądanie. Wskazówki szkoleniowca żółto-czarnych przyniosły dobry efekt. Mimo iż kolejną trójkę dołożyli przeciwnicy, to Trefl miał odpowiedź w postaci trafień Nuniego Omota i Nikoli Radicevicia. Tablica wyników pokazała rezultat 26:33, a wtedy swój premierowy czas wziął Oliver Vidin. Sopocianie chcieli jak najszybciej odrobić straty, jednak Śląsk nie pozwalał sobie na dłuższe przestoje i utrzymywał przewagę. Ponadto Trefl miał kłopoty z faulami, co bezwzględnie wykorzystywali goście. Kiedy w kontrze efektownie zapakował piłkę z góry Elijah Stewart, WKS prowadził 43:32, a o drugą przerwę poprosił Marcin Stefański. Rady trenera pozytywnie wpłynęły na żółto-czarnych. Piłkę w koszu umieścili Łukasz Kolenda i Darious Moten, co pozwoliło zmniejszyć straty o pięć punktów. Czasem „odpowiedział” Vidin, a jego podopieczni uspokoili grę. W efekcie na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 39:45.

Start drugiej połowy należał do Łukasza Kolendy. Cztery oczka naszego rozgrywającego zmniejszyły różnicę do dwóch punktów. Nasi koszykarze poszli za ciosem – faulowany Nikola Radicević nie pomylił się na linii rzutów wolnych i mieliśmy remis 45:45! Niemoc w ataku Śląskowi udało się przełamać dzięki trójce Strahinji Jovanovicia, lecz to nie zdeprymowało naszej ekipy. Kolejne punkty Dominika Olejniczaka oraz Michała Kolendy dały Treflowi prowadzenie 49:48. Gospodarze nie zatrzmywali się, więc zareagować musiał Oliver Vidin, który poprosił o czas przy wyniku 53:50. Nie zmieniło to obrazu gry – wciąż inicjatywę mieli sopocianie. Kiedy za trzy trafił Martynas Paliukenas żółto-czarni mieli już siedem oczek zapasu (60:53). Mimo że dwie ostatnie punktowe akcje należały do Śląska, to jednak na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu Trefl prowadził 60:57!

Gospodarze mieli rewelacyjne wejście w czwartą kwartę – trójki Karola Gruszeckiego i Martynasa Paliukenasa dały im już dziewięć punktów przewagi, a kiedy dwukrotnie na linii rzutów osobistych nie pomylił się Michał Kolenda, Trefl prowadził 68:57. Nasi koszykarze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, utrzymywując się na ponad dziesięciopunktowej przewadze. O kolejny czas poprosił Oliver Vidin. Taktyczne porady szkoleniowca z Serbii rewelacyjnie podziałały na wrocławian. Run 11-0 sprawił, że z całej przewagi zostało zaledwie jedno oczko (75:74). Reagował biorąc przerwę Marcin Stefański, lecz po powrocie na parkiet piłkę w koszu umieścił Aleksander Dziewa i to wrocławianie wysunęli się na prowadzenie. Złą passę przełamał w końcu Łukasz Kolenda, który trafił zza linii 6.75 metra. Ambitny 21-latek w końcówce całkowicie wziął na swoje barki grę sopockiego zespołu. Kiedy Łukasz popisał się akcją „2+1”, Trefl wyszedł na prowadzenie 81:78. Co więcej, ta zdobycz pozwoliła rozgrywającemu przekroczyć granicę 1000 zdobytych punktów w PLK. Na 38 sekund przed końcem czwartej kwarty Śląsk odpowiedział jednak dzięki trójce Elijaha Stewarta. Niestety, następna akcja sopocian nie zakończyła się sukcesem. Piłkę mieli rywale, lecz i oni nie umieścili jej w koszu. Kiedy syrena zasygnalizowała koniec czwartej kwarty, tablica wyników pokazywała rezultat 81:81. O wszystkim miała zadecydować dogrywka!

Mimo iż dodatkowy czas rozpoczął się od dwóch oczek Ramljaka, to następne skuteczne akcje należały do gospodarzy. Kolejno trafiali Dominik, Nuni, Nikola i Łukasz, co pozwoliło żółto-czarnym zyskać sześć punktów przewagi (89:83). Ponownie wszystko zmieniło się po czasie Olivera Vidina – wrocławianie zaczęli gonić i w końcu dopięli swego na 28 sekund przed końcem dogrywki. Remis 90:90 zapewniły dwa celne rzuty wolne Mateusza Szlachetki. Koszykarze Trefla mogli grać niemal do końca i tak zrobili. Na 4 sekundy przed końcem rzut oddał Nuni Omot, piłka zatańczyła na koszu, ale do niego nie wpadła i kiedy wydawało się, że za chwilę zawodnicy rozpoczną drugą część dogrywki, nad kosz wrocławski „nadleciał” Dominik Olejniczak i zapakował piłkę z góry! Sędziowie sprawdzili te zagranie korzystając z powtórki video i ostatecznie zaliczyli punkty! Wrocławianom zostały do rozegrania niespełna 2 sekundy, ale nasi rywale nic już nie wskórali. Trzeci ćwierćfinał dla Trefla Sopot!

Trefl Sopot: Dominik Olejniczak 18 (12 zb.), Łukasz Kolenda 16, Nikola Radicević 11, Michał Kolenda 8, Paweł Leończyk 4 oraz Karol Gruszecki 11, Nuni Omot 11, Martynas Paliukenas 10, Darious Moten 3

WKS Śląsk Wrocław: Strahinja Jovanović 20, Aleksander Dziewa 16, Kyle Gibson 11, Michał Gabiński 3, Ivan Ramljak 2 oraz Elijah Stewart 22, Mateusz Szlachetka 10, Ben McCauley 6, Szymon Tomczak 0

  • ćwierćfinał #3
  • trefl sopot - wks śląsk wrocław relacja pomeczowa

Nasze Drużyny

Sponsor Energa Basket Ligi

Sponsorzy tytularni

Sponsor strategiczny

Sponsor złoty

Oficjalny Bukmacher Klubu

Sponsorzy wspierający i techniczni

Patroni medialni