13 godzin temu | 10.01.2026, 20:03
W
ostatnim spotkaniu pierwszej rundy ORLEN Basket Ligi Energa Trefl Sopot pokonała
Anwil Włocławek 83:74 (19:18, 10:24, 31:21, 23:11). Sopocianie przystąpili do
meczu bez Paula Scruggsa i Mikołaja Witlińskiego, a w połowie trzeciej kwarty przegrywali
już -16, ale nie poddali się i odwrócili losy rywalizacji!
Ligowy klasyk w ERGO ARENIE rozpoczęliśmy od trójki Mindaugasa. Celne trafienie
zza łuku litewskiego skrzydłowego było jedyną skuteczną akcją w ciągu trzech
pierwszych minut gry. Jako drugi piłkę w koszu, po zbiórce w ataku, umieścił
Szymon Zapała, a to otworzyło „worek z punktami”. Włocławianie próbowali odrabiać
straty, jednak to żółto-czarni jako pierwsi zapisali miniserię – po trójce Raya
i akcji „2+1” Kenny’ego odskoczyliśmy na +9 i o czas musiał prosić trener Ginzburg.
Po przerwie Anwil konsekwentnie odrabiał straty, ale w momencie zakończenia
pierwszej kwarty to my mieliśmy oczko więcej.
Co nie udało się Włocławianom w Q1, udało się niestety już na początku drugiej
części. Goście zanotowali run 7-0 i po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Tym
razem to my musieli gonić wynik. Nie szło to łatwo, gdyż mieliśmy spore
problemy po atakowanej stronie – w pierwszej połowie trafiliśmy tylko 18% rzutów
z gry. Co gorsza, w jednej z akcji urazu doznał Kenny Goins. Skrzydłowy na
szczęście wrócił do gry, ale przeciwnicy wykorzystali ten czas i zbudowali
dwucyfrową różnicę. Do szatni zespoły schodziły przy wyniku 29:42.
Po zmianie stron grę rozpoczęła trójka świetnie nam znanego Michała Michalaka. Żółto-czarni
próbowali odrabiać straty, jednak na każdą naszą akcję Anwil miał odpowiedź. Dopiero
w drugiej części Q3 złapaliśmy rytm i dzięki temu przewaga zaczęła topnieć. Od
stanu 40:56 zapisaliśmy serię 13-2 i różnica zmalała do pięciu punktów. Końcówka
kwarty była wyrównana, lecz ostatnie słowo należało do naszego kapitana – Kuba przymierzył
zza łuku i zrobiło się tylko -3!
Wyrównanie też było w pierwszych minutach decydującej kwarty. Sopocianie wciąż robili
wiele, aby odrobić wszystkie straty. Po trafieniach Szymona Zapały czy Kaspra różnica
wynosiła odpowiednio dwa punkty i jedno oczko, jednak Anwil trzymał się na
prowadzeniu. Podopieczni Mikko Larkasa nie odpuszczali i w końcu dopięli swego –
pod koszem dobrze odnalazł się Szymon, a hak naszego centra wyprowadził żółto-czarnych
na 72:71. To okazało się przełomowym momentem meczu. Mimo że po trójce Muciusa
Anwil zdołał jeszcze doprowadzić do wyrównania, to w ostatnich dwóch minutach na
parkiecie rządziła tylko jedna drużyna, a była nią Energa Trefl Sopot! Gospodarze
powiększali przewagę, a dziewięciopunktowe zwycięstwo – i jednocześnie swoje trzecie
z rzędu double-double – przypieczętował wsadem Mindaugas Kacinas. Dziesiąty
ligowy triumf zapewnił nam miejsce w TOP3 pierwszej rundy ORLEN Basket Ligi oraz
rozstawienie przed wtorkowym losowaniem Pucharu Polski 2026.
Energa Trefl Sopot: Schenk 19 (9 as.), Zapała 18, Kacinas 11 (16 zb.),
Goins 9, Addae-Wusu 5 oraz Suurorg 16, Cowels III 5, Nowicki 0, Kiejzik 0