1 godzina temu | 14.01.2026, 23:15
W trzecim spotkaniu drugiej rundy FIBA Europe Cup Energa
Trefl Sopot przegrała z Falco Vulcano Energia KC Szombathely 79:86 (16:27,
25:18, 23:23, 15:18).
Środową rywalizację lepiej rozpoczęli goście, którzy po dwóch minutach gry
prowadzili 7:2. Co gorsza, chwilę później urazu doznał Kenny Goins, który nie
pojawił się już na parkiecie do końca spotkania. Sygnał do odrabiania strat dał
duet Szymon Zapała & Dylan Addae-Wusu. Nasz center szybko zapisał dwa
trafienia, a amerykańskiemu obwodowemu wystarczyło pięć minut, aby zanotować aż
cztery asysty, jednak to Falco cały czas było na prowadzeniu. W drugiej części
Q1 goście odskoczyli jeszcze bardziej po sześciu punktach z rzędu, a miał w tym
udział Benedek Varadi – mistrz Polski z 2024 roku, który został uroczyście
powitany po prezentacji zespołów, celnie przymierzył za trzy.
Kwartę
zakończyliśmy z wynikiem 16:27.
Od początku drugiej części Sopocianie ruszyli do odrabiania strat. Bardzo
dobrze wciąż spisywał się Szymon Zapała, a ważne oczka dołożyli też Kasper czy
Minda. To właśnie po drugiej trójce litewskiego skrzydłowego różnica zmniejszyła
się do -1. Niestety, kolejne siedem punktów należało do ekipy z Szombathely i
ponownie musieliśmy gonić. Dobry fragment zanotował Kasper, który dwa razy z
rzędu przymierzył zza łuku, jednak Węgrzy nie oddali prowadzenia. Do szatni
schodziliśmy z czteropunktowym deficytem.
Podopiecznym Mikko Larkasa wystarczyło zaledwie 60 sekund, żeby odrobić
minimalne straty i doprowadzić do remisu. Niestety, podobnie jak w pierwszej
połowie, Falco niemal od razu odpowiedziało i wróciło na prowadzenie. Sopocianie
nie odpuszczali, naciskali i w końcu dopięli swego – po trafieniu Mikołaja zrobiło
się 56:55. Z korzystnego wyniku cieszyliśmy się tylko przez kilka sekund, gdyż
sprawy w swoje ręce wziął Zoltan Perl. Dwie udane akcje lidera Falco pozwoliły
im bardzo szybko wrócić na prowadzenie. Ostatecznie wyrównana trzecia kwarta zakończyła
się remisem 23:23.
Decydującą część rozpoczęła się od pięciu oczek przeciwników i szybko czasem musiał
reagować trener Larkas. Wskazówki szkoleniowca pomogły Sopocianom, którzy odpowiedzieli
serią 6-0 i tym razem to szkoleniowiec gości zaprosił koszykarzy na krzesełka
dla rezerwowych. Niestety, ponownie przerwa pomogła drużynie, która się na nią
zdecydowała – Węgrzy odskoczyli na +8. Nasz zespół podjął jeszcze jedną próbę
odwrócenia losów rywalizacji. Po piątej tego dnia trójce Mindy oraz dwóch
udanych akcjach Dylana było 77:78, ale Falco ponownie wiedziało jak
odpowiedzieć. Swoje akcje udanie zakończyli kolejno Avery, Varadi oraz Perl, co
przypieczętowało zwycięstwo ekipy z Szombathely.
Energa Trefl Sopot: Kacinas 19, Zapała 12, Addae-Wusu 10 (8 zb., 8 as.),
Schenk 10 (7 as.), Goins 0 oraz Suurorg 12, Witliński 6, Nowicki 3, Kiejzik 2