1 dzień temu | 24.01.2026, 19:48
W 17. kolejce ORLEN Basket Ligi WKS Śląsk Wrocław pokonał Energę Trefla Sopot 96:85
(28:24, 25:15, 18:28, 25:18). Po słabej drugiej kwarcie nasza drużyna odrobiła znaczne
straty i na początku decydującej części mogła nawet wyjść na prowadzenie, ale ostatecznie
nie wykorzystała szansy na zwycięstwo w Hali Orbita i objęcie fotela lidera
tabeli.
Start hitu był bardzo wyrównany. Zespoły wymieniały się na prowadzeniu i żaden nie
potrafił zbudować przewagi większej niż jedno posiadanie. W naszym zespole
dobrze spisywał się Minda, który wszystkie trzy próby zamienił na punkty. Jako
pierwszy odskoczył Śląsk - gospodarze zdobyli siedem punktów z rzędu i wyszli
na 18:12. Na szczęście szybko odpowiedzieliśmy, a konkretnie Kasper, którego
cztery oczka pozwoliły odrobić większość strat. Drużyny wróciły do wyrównanej
gry, ale ostatnie słowo w Q1 należało do Djordjevicia, co dało gospodarzom
28:24.
Od początku drugiej części próbowaliśmy zmniejszać straty, ale Wrocławianie na
każdą naszą udaną akcję mieli odpowiedź i utrzymywali prowadzenie. Niestety, w
drugiej połowie kwarty Śląsk przejął inicjatywę i powiększył różnicę. Żółto-czarni
mieli bardzo duże problemy z rzutami zza łuku – w pierwszych 20 minutach nasi
koszykarze zapisali zaledwie jedną trójkę. Do szatni schodziliśmy z -14.
Drugą połowę otworzył Penava, ale kolejne akcje należały do Sopocian. Trójki
Kuby i Mindy oraz punkty w kontrze tego drugiego pozwoliły nam zejść do -10 i
zaowocowały czasem dla Śląska. Po przerwie gra się wyrównała, ale pod koniec
kwarty podopieczni Mikko Larkasa ponownie przejęli inicjatywę i odrobili
kolejne oczka. Trzecią kwartę wygraliśmy 28:18, co oznaczało stratę zaledwie
czterech punktów.
Jako pierwszy w Q4 piłkę w siatce umieścił Ray, a że to był rzut zza łuku, to
zrobiło się tylko -1! Mogliśmy nawet wyjść na prowadzenie, jednak kolejne dwie
próby nie zakończyły się sukcesem. Niestety, bardzo szybko to się zemściło.
Sprawy w swoje ręce wziął Gray. Rozgrywający Śląska zapisał siedem oczek z
rzędu i znowu mieliśmy dwucyfrowe straty. Po czasie dla trenera Larkasa gra
ponownie się wyrównała, ale to satysfakcjonowało wyłącznie gospodarzy. Wrocławianie
nie pozwolili żółto-czarnym na kolejną serię i utrzymali bezpieczną przewagę do
końca rywalizacji. W ostatnich minutach obie drużyny walczyły jeszcze o zwycięstwo
w dwumeczu. Z tego pojedynku górą wyszła nasza drużyna, która dzięki trójce Dylana
okazała się lepsza o jeden punkt (178:177).
Energa Trefl Sopot: Kacinas 15 (6 zb.), Addae-Wusu 14, Schenk 13 (9
as.), Zapała 11, Scruggs 9 oraz Suurorg 10, Witliński 8, Cowels III 5, Nowicki
0