CZAS DO NASTĘPNEGO MECZU U SIEBIE Trefl Sopot vs Polski Cukier Toruń
Kup bilet
02 Lis

Wciąż niepokonani u siebie! Trefl Sopot – GTK Gliwice 99:94

Sopocki Trefl wciąż niepokonany na domowym parkiecie! Żółto-czarni pokonali GTK Gliwice 99:94 (26:21, 24:25, 23:22, 26:26)! Najskuteczniejszym zawodnikiem #sercasopotu był Carlos Medlock – zdobywca 18 punktów. Drużyna Marcina Stefańskiego zwyciężyła czwarte spotkanie z rzędu!

Choć to GTK jako pierwsze zdobyło punkty w meczu, to jednak gospodarze bardzo szybko odpowiedzieli za sprawą celnych rzutów za trzy punkty Pawła Leończyka i Michała Kolendy. Starszy z braci Kolenda dołożył jeszcze dwa udane rzuty wolne i było 8:2 dla Trefla. Goście nie dali odskoczyć i zniwelowali przewagę do zaledwie jednego punktu, ale wtedy, po raz kolejny w tym sezonie, swoją dominację pod koszem pokazał Nana Foulland, który popisał się dwoma alley-oopami! Ważne punkty zdobył też Witalij Kowalenko i sopocianie zyskali aż 11 oczek przewagi! Ostatecznie pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 26:21 dla gospodarzy.

Drugą kwartę celną trójką otworzył Dawid Słupiński, ale tym samym po chwili odpowiedział Cameron Ayers. Obie drużyny bardzo dobrze prezentowały się w ofensywie. Inicjatywa punktowa należała wciąż jednak należała do gospodarzy. Kiedy zza łuku trafił wracający po kontuzji Jeff Roberson, sopocianie prowadzili 35:26. Zespoły grały punkt za punkt aż do końca kwarty. Wtedy tempo podkręcili przyjezdni, którzy chociaż w pewnym momencie przegrywali 11-stoma punktami, to potrafili zminimalizować straty do zaledwie czterech oczek. Tuż po syrenie oznaczającej koniec pierwszej części meczu z własnej połowy trafił Cameron Ayers, lecz oczywiście te punkty mogły zostać zaliczone. Trefl schodził na przerwę z prowadzeniem 50:46.

Na drugą połowę gracze GTK Gliwice wyszli bardzo umotywowani. Najpierw odrobili straty, a później objęli prowadzenie 53:52. Od tego momentu kibice zgromadzeni w ERGO ARENIE obserwowali wyrównane spotkanie. Drużyny „wymieniały” się prowadzeniem. Sygnał do walki dla gospodarzy dał kapitan Trefla Sopot, Paweł Leończyk, którego trafienie za trzy punkty pozytywnie podziałało na całą żółto-czarną drużynę. Trefl podkręcił tempo i ponownie zbudował przewagę, która tym razem wynosiła dziewięć oczek (69:60). Gliwiczanie nie złożyli jednak broni i znów zaczęli odrabiać straty. Dziesięć minut przed końcem spotkania sopocianie prowadzili 73:68.

Start ostatniej kwarty znowu należał do gości. Osiem punktów z rzędu, z czego siedem Mateusza Szlachetki, dały prowadzenie GTK Gliwice 80:76. Niemoc gospodarzy przełamał grający bardzo dobre spotkanie Witalij Kowalenko, który trafił za trzy. Na niespełna cztery minuty przed końcem meczu Trefl znowu prowadził, ale była to minimalna różnica (84:83). Cała ERGO ARENA obserwowała mecz na stojąco, a żółto-czarni po raz kolejny pokazali, że drużynie Marcina Stefańskiego nie brakuje charakteru i ambicji w najważniejszych momentach gry. Ważne punkty zdobyli Carlos Medlock i Cameron Ayers, a kiedy na 11 sekund przed końcem piłkę do kosza zapakował Michał Kolenda stało się jasne, że Trefl po raz kolejny będzie mógł cieszyć się z domowego zwycięstwa!

Trefl Sopot – GTK Gliwice 99:94 (26:21, 24:25, 23:22, 26:26)
Trefl: Carlos Medlock 18, Cameron Ayers 15, Paweł Leończyk 14, Nana Foulland 14, Michał Kolenda 10 oraz Witalij Kowalenko 15, Jeff Roberson 9, Łukasz Kolenda 4, Mikołaj Kurpisz 0

GTK: Duke Mondy 15, Brandon Tabb 14, Joe Furstinger 13, Milivoje Mijović 10, Kacper Radwański 8 oraz Payton Henson 12, Mateusz Szlachetka 11, Dawid Słupiński 11, Łukasz Diduszko 0

  • gtk gliwice
  • relacja
  • trefl sopot

Nasze Drużyny

Sponsor Energa Basket Ligi

Sponsorzy tytularni

Sponsor strategiczny

Sponsor złoty

Sponsorzy wspierający i techniczni

Patroni medialni