CZAS DO NAJBLIŻSZEGO SPOTKANIA DOMOWEGO Trefl Sopot vs Asseco Arka Gdynia
Kup bilet
18 Wrz

Trzecie miejsce w Warce

Pierwszego dnia zawodnicy #sercasopotu po zaciętym meczu ulegli faworyzowanej Rosie Radom 83:86 (19:21, 21:27, 18:24, 25:14). Po wyrównanej pierwszej połowie radomianom udało się w samej końcówce wyjść na kilkupunktowe prowadzenie, a następnie powiększyć je w trzeciej odsłonie meczu. W ostatniej kwarcie sopocianie złapali jednak właściwy rytm i dzięki lepszej obronie mieli szansę na zwycięstwo – na niespełna minutę do końca spotkania był remis. Wtedy jednak rzucający obrońca Rosy Radom Kevin Punter trafił z dystansu, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie na 15 sekund przed końcową syreną. Trefl próbował jeszcze doprowadzić do wyrównania, jednak ostatnie dwa rzuty były nieskuteczne. Najskuteczniejszymi zawodnikami żółto-czarnego teamu byli Steve Zack i Michał Kolenda – obaj zdobyli po 17 punktów. Dla Rosy 21 oczek zaliczył Kevin Punter. Niestety kontuzja szybko wyeliminowała Marcina Stefańskiego, który już po kilku minutach musiał opuścić parkiet i jak się później okazało nie zagrał już do końca turnieju.

Trefl Sopot: M. Kolenda 17, Zack 17, Dylewicz 16, Brown 15, Karolak 10, Śmigielski 7, Stefański 1, Marković 0, Walda 0, Ł. Kolenda 0.

W drugim meczu rywalem Trefla Sopot był lubelski TBV Start. Podopieczni Dawida Dedka po kilku latach zmagań w dolnej części tabeli, przed nowym sezonem mają ambicję powalczenia o coś więcej niż tylko utrzymanie w PLK. Zbudowali ciekawą i mocną ekipę, którą zasiliła grupa doświadczonych i sprawdzonych na polskich parkietach zawodników. To oni stanowili o sile lubelskiej drużyny również w meczu z sopockim zespołem. O przegranej Trefla zdecydowała końcowka trzeciej kwarty, którą Start od stanu 54:54 wygrał w stosunku 15:4, budując ponad 10-punktową przewagę. Walka toczyła się jeszcze do połowy czwartej części meczu, jednak gdy z powodu urazu z boiska zszedł Michał Kolenda lublinianie odskoczyli na ponad 15 punktów, co ostatecznie przesądziło o porażce żółto-czarnych 82:94 (18:23, 19:17, 21:29, 24:25).

Trefl Sopot: Dylewicz 18, Śmigielski 16, Brown 10, Marković 9, Karolak 9, M. Kolenda 7, Zack 6, Ł. Kolenda 5, Motylewski 2, Walda 0.

W ostatnim spotkaniu turnieju sopocianie posmakowali zwycięstwa, pokonując stołeczną Legię 103:82 (16:24, 30:18, 26:23, 31:17). Początek spotkania nie zwiastował tak pozytywnego wyniku, gdyż po początkowej niemocy strzeleckiej to warszawianie pierwsi złapali rytm meczowy i w pierwszej odsłonie prowadzili nawet dziewięcioma punktami. Jednak w drugiej kwarcie role się odwróciły. Najpierw dwoma celnymi „trójkami” do remisu doprowadził Filip Dylewicz, a następnie sprawy w swoje ręce wziął Nikola Marković. Po jego ośmiu punktach z rzędu Trefl wyszedł na prowadzenie i gdy za chwilę w zdobywanie punktów włączył się Brandon Brown, na długą przerwę nasi koszykarze schodzili przy prowadzeniu +4. Trzecia część meczu była wyrównana, a po stronie żółto-czarnych prym wiódł Jakub Karolak, w 10 minut powiększając swój dorobek aż o 15 „oczek”. Czwarta kwarta to kontynuacja skutecznej gry Trefla. Grą dobrze kierowali na zmianę Brandon Brown i Łukasz Kolenda, a pod nieobecność kontuzjowanego starszego z braci Kolendów swoją szansę wykorzystywał 17-letni Sebastian Walda. Najmłodszy z ekipy Trefla ostatecznie spędził na parkiecie ponad 24 minuty, kończąc swój występ z dziewięcioma punktami na koncie. Ostatecznie aż siedmiu zawodników Trefla Sopot zdobyło 10 lub więcej punktów.

Trefl Sopot: Karolak 19, Brown 17, Zack 13, Dylewicz 11, Marković 11, Śmigielski 11, Ł. Kolenda 10, Walda 9, Motylewski 2.

Nasze Drużyny

Sponsor Energa Basket Ligi

Sponsorzy tytularni

Sponsor strategiczny

Sponsor złoty

Sponsorzy wspierający i techniczni

Oficjalny Bukmacher Klubu

Patroni medialni