Energa Trefl Sopot
NEWSY
DRUŻYNY
KLUB
BILETY
SPONSORZY I PARTNERZY
DLA MEDIÓW

Zwycięski powrót żółto-czarnych

4 godziny temu | 11.04.2026, 15:53
Zwycięski powrót żółto-czarnych

Szesnasty ligowy triumf na koncie Energi Trefla Sopot! Nasza drużyna pokonała w Hali 100-lecia PGE Start Lublin 103:97 pd. (12:26, 26:21, 19:19, 27:18, d. 19:13). Mecz rozstrzygnęła dogrywka, zaś żółto-czarnym udało się zwyciężyć, mimo że w trakcie spotkania przegrywali już 17-stoma punktami.

Start sobotniej rywalizacji był wyrównany – drużyny grały punkt za punkt i wymieniały się na prowadzeniu. W naszym zespole dobrze prezentował się Mikołaj, który w ciągu czterech minut zgromadził siedem punktów. Niestety, jako pierwszy inicjatywę przejął Start. Od stanu 9:6 goście zapisali serię… 20-0. Dopiero na 10 sekund przed końcem kwarty naszą niemoc przełamał Paul, jednak już po 10 minutach Sopocianie mieli dwucyfrowe straty.

Żółto-czarni lepiej rozpoczęli drugą kwartę i odrobili kilka oczek, ale Start miał w swoim składzie świetnie czującego się Liama O’Reilly’ego. Amerykanin dwa razy celnie przymierzył zza łuku i dzięki temu przeciwnicy wyszli na +16. O przerwę poprosił Mikko Larkas, a po czasie Energa Trefl postawiła na rzuty z dystansu. Dwie trójki Granta oraz jedna Dylana pozwoliły nam zmniejszyć straty do dziewięciu punktów i z taką też różnicą zespoły schodziły do szatni.

Po zmianie stron goście utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie. Wciąż niestety nie potrafiliśmy zatrzymać O’Reilly’ego, a dodatkowo dobry fragment zanotował Quincy Ford. To właśnie po trafieniu skrzydłowego z półdystansu przewaga Startu urosła do piętnastu punktów. Czasem musiał zareagować Mikko Larkas, a po przerwie koszykarze Energi Trefla ponownie zaczęli gonić wynik. Kwarta zakończyła się remisem 19:19, co oznaczało dziewięć punktów różnicy przed decydującą częścią spotkania.

Sopocianie świetnie weszli w Q4. Wsad Szymona, celne wolne Kaspra oraz trafienie z dystansu Mindy zmniejszyły straty do zaledwie dwóch oczek. Po przerwie dla trenera Kamińskiego już piątą tego dnia trójkę zapisał O’Reilly, lecz szybko akcją „2+1” odpowiedział Paul. Żółto-czarni ambitnie walczyli i w końcu dopięli swego – po trafieniu z faulem Mikołaja było 73:71 dla Energi Trefla Sopot! W kolejnych minutach tym razem to my utrzymywaliśmy się na minimalnym prowadzeniu. Goście nie odpuszczali, a ich starania doprowadziły do remisu 84:84. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry oba zespoły miały szanse, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale ostatecznie żadna z drużyn nie zdobyła już punktów i o wyniku spotkania musiała przesądzić dogrywka.

Dodatkowe 5 minut także było zacięte. Dogrywkę lepiej rozpoczęli goście, którzy po trójkach Krasuskiego i Frankampa wychodzili na +3, jednak my także mieliśmy swoje odpowiedzi. Kolejne bardzo ważne punkty dołożył Mikołaj, a dodatkowo w końcu zza łuku przełamał się Kasper. Pierwsza trójka estońskiego rozgrywającego dała nam prowadzenie, a po drugiej odskoczyliśmy na sześć oczek. Losy rywalizacji próbował odwrócić jeszcze Wright, jednak żółto-czarni nie pozwolili już zbliżyć się na mniej niż dwa posiadania i to oni mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Energa Trefl Sopot: Scruggs 23 (6 as.), Witliński 20 (8 zb.), Suurorg 17 (7 as.), Kacinas 14 (7 zb.), Goins 8 oraz Addae-Wusu 11 (9 as., 3 przechwyty), Sherfield 6, Zapała 4, Nowicki 0
Udostępnij
 
7406816