1 dzień temu | 06.01.2026, 20:22
W zaległym spotkaniu 1. kolejki ORLEN Basket Ligi Zastal Zielona Góra pokonał
Energę Trefla Sopot 92:90 (19:24, 22:9, 17:31, 24:18, d. 10:8). Obie drużyny
miały po 12 punktów przewagi, jednak żadna z nich nie potrafiła jej utrzymać, zaś
o końcowym rezultacie zadecydowała dopiero dogrywka.
Mecz w hali CRS rozpoczęliśmy od punktów Paula i Kuby. Konto gospodarzy trójką
otworzył Szumert, ale po chwili trzema trafieniami z rzędu odpowiedział Szymon
Zapała, który zastąpił w S5 chorego Mikołaja Witlińskiego. Świetny fragment
młodego środkowego dał nam +8! W kolejnych minutach utrzymywaliśmy prowadzenie,
choć pod koniec kwarty Zielonogórzanie zmniejszyli część strat – po 10 minutach
było 19:24.
Drugą część zainaugurowała trójka Mindy, ale tym razem to Zastal przejął
inicjatywę. Od stanu 21:29 rywale zdobyli dziesięć oczek z rzędu i po raz
pierwszy wyszli na prowadzenie. Serię jednym oczkiem z linii rzutów wolnych
zakończył Dylan, jednak wciąż mieliśmy bardzo duże kłopoty z trafieniem z gry. Gospodarze
skorzystali z naszych problemów i na przerwę schodzili z +8.
Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się i po 2,5 minuty trzeciej kwarty o
czas poprosił trener Larkas. Sygnał do odrabiania strat dał Mindaugas – po jego
dwóch trójkach z rzędu zbliżyliśmy się na -4 i przerwą musiał odpowiedzieć
Arkadiusz Miłoszewski. To nie wybiło z rytmu Sopocian. Żółto-czarni szli za ciosem
i najpierw odrobili wszystkie straty, a następnie – dzięki dwóm celnym wolnym
Kenny’ego – wrócili na prowadzenie! Od stanu 51:39 nasz zespół zapisał serię
18-0 i wyszedł na +6. Run zakończył Andy Mazurczak, ale to my mieliśmy w
składzie Mindę, który już w Q3 zapisał swoją piątą trójkę! Do końca kwarty
udało nam się zbudować sześć oczek przewagi.
Nie minęły dwie minuty ostatniej części, a z naszego zapasu punktowego nie
zostało już nic. Znowu szybko reagować musiał Mikko Larkas i znowu jego czas
pomógł żółto-czarnym poprawić grę. Sopocianie wrócili na prowadzenie, jednak różnica
wynosiła tylko 1-2 posiadania. Ważne trafienia zapisali Kasper, Dylan czy Paul,
lecz Zielonogórzanie nie odpuszczali. Przeciwnicy postawili wszystko na jedną
kartę i zaczęli bronić na całym parkiecie, a to kompletnie zaskoczyło
żółto-czarnych. W efekcie praktycznie w jednej akcji straciliśmy pięć oczek i
nasza przewaga wynosiła tylko jeden punkt. Po czasie dla Energi Trefla Sopot nie
udało nam się powiększyć różnicy, a z tego skorzystał Zastal i po akcji 2+1
Lewisa wrócił na prowadzenie. Dopiero na 11 sekund przed końcem złą dla nas
serię zakończył Paul i mieliśmy remis 82:82. Gospodarze mogli rozstrzygnąć mecz
w regulaminowym czasie gry, ale wsad Kuby Szumerta świetnie zablokował Kenny i o
zwycięstwie musiała zadecydować dogrywka.
Dodatkowy czas rozpoczęło trafienie Lewisa, ale świetnie na to odpowiedzieli
Kasper i Paul, dzięki czemu wyszliśmy na +4. Rywale ponownie odrobili straty,
jednak po wsadzie Szymona znowu na prowadzeniu byli żółto-czarni. Co ciekawe,
po efektownym zagraniu naszego centra został zasygnalizowany faul, lecz po
chwili sędziowie wycofali się ze swojej decyzji. Jak się później okazało, było
to ostatnie trafienie z gry w meczu. Niestety, nie dało to nam zwycięstwa. W ostatnich
60 sekundach zawodnicy Zastalu stawali na linii rzutów wolnych aż sześciokrotnie,
a cztery z tych prób zamienili na punkty i to oni cieszyli się z końcowego
triumfu.
Energa Trefl Sopot: Scruggs 26 (8 zb.), Kacinas 17 (5/9 za trzy, 10
zb.), Zapała 13, Goins 8, Schenk 8 (6 as.) oraz Suurorg 9 (8 zb., 6 as.),
Addae-Wusu 6, Nowicki 3, Cowels III 0