Energa Trefl Sopot
NEWSY
DRUŻYNY
KLUB
BILETY
SPONSORZY I PARTNERZY
DLA MEDIÓW

Rzut w ostatniej sekundzie rozstrzyga derby

5 godzin temu | 16.03.2026, 22:37
Rzut w ostatniej sekundzie rozstrzyga derby

47. odsłona koszykarskich derbów Trójmiasta przyniosła mnóstwo emocji. Zespoły wymieniały się na prowadzeniu aż 15 razy, a losy zwycięstwa ważyły się do ostatniej sekundy. Ostatecznie AMW Arka Gdynia pokonała Energę Trefla Sopot 80:77 (17:20, 19:14, 19:24, 25:19).

Mecz od początku był bardzo wyrównany. W ciągu 100 inauguracyjnych sekund zespoły aż cztery razy wymieniały się na prowadzeniu. Jako pierwsi z takiego schematu wyłamali się Sopocianie. Po trafieniach Paula, Mikołaja i Kaspra odskoczyliśmy na dwa posiadania. W kolejnych minutach utrzymywaliśmy prowadzenie. Pomogła nam w tym m.in. dobra forma strzelecka Dylana, który trafił obie próby zza łuku. Premierową część zakończyliśmy z wynikiem 17:20.

Druga kwarta zaczęła się od siedmiu oczek z rzędu gospodarzy, co pozwoliło Arce wrócić na prowadzenie. Nasze konto po ponad 2,5 minuty Q2 otworzył Minda, a na to bardzo szybko – prosząc o czas – zareagował trener Mantas Cesnauskis. Po przerwie to jednak jego rodak, reprezentujący Sopot, jeszcze raz dał znać o sobie i wszystkie straty zostały odrobione. W kolejnych minutach ponownie oglądaliśmy wyrównaną rywalizację, choć na tablicy wyników to Arka miała minimalną przewagę. Nie zmieniło się to aż do zakończenia kwarty – do szatni zespoły schodziły przy wyniku 36:34 dla Gdynian.

Po zmianie stron gospodarze zdobyli sześć punktów z rzędu, co zmusiło trenera Larkasa do szybkiego zaproszenia zawodników na ławki rezerwowych. Po powrocie na parkiet żółto-czarni postawili na agresywną obronę, a to przyniosło dobre efekty i pozwoliło zbliżyć się na zaledwie oczko. Znowu na parkiecie Polsat Plus Areny oglądaliśmy zacięte zmagania, w których drużyny wymieniały się na prowadzeniu. W naszym zespole z dobrej strony pokazał się Ray, który tylko w tej części trzy razy celnie przymierzył zza łuku. Kwartę dwoma celnymi wolnymi zamknął Suurorg i to my byliśmy na +3 przed ostatnią częścią.

Decydujące minuty rywale rozpoczęli od dwóch trójek, ale my też mieliśmy swoje odpowiedzi. Po efektownym wsadzie Kenny’ego i punktach w kontrze Dylana zrobiło się 61:67 i o czas poprosił trener Cesnauskis. Żółto-czarni utrzymywali prowadzenie, jednak gospodarze nie odpuszczali. Szczególnie we znaki dał nam się Barbitch. To właśnie punkty francuskiego rozgrywającego pozwoliły Arce odrobić wszystkie straty, a następnie wrócić na prowadzenie. W imieniu naszej drużyny odpowiedział Kasper i w połowie ostatniej minuty rywalizacji mieliśmy remis 77:77. Ponownie swoich sił spróbował Bartbich, ale tym razem piłka po jego rzucie nie doleciała nawet do obręczy. Sopocianie mogli grać swoją akcję do końca, jednak szybciej postanowił ją rozwiązać Paul. Niestety, piłka znalazła drogi do siatki od kosza, a za to została zebrana przez gospodarzy. Ostatecznie trafiła Kamila Łączyńskiego, który na 0,1 sekundy przed końcem oddał szalony rzut z ok. 10 metrów… i trafił. Pierwsza porażka żółto-czarnych w Gdyni od 2019 roku stała się faktem.

Energa Trefl Sopot: Scruggs 17 (8 zb., 4 przechwyty), Kacinas 12 (6 zb.), Suurorg 12 (5 as.), Goins 9, Witliński 2 (5 as.) oraz Addae-Wusu 10, Cowels III 9, Zapała 4, Nowicki 2
Udostępnij
 
6234136