W
ostatnim meczu drugiej rundy FIBA Europe Cup koszykarze Energi Trefla Sopot
zmierzą się na wyjeździe z węgierskim Falco Vulcano Energia KC Szombathely. Żółto-czarni
wciąż mają szansę na awans do ćwierćfinału, ale będzie to zadanie niemal
niemożliwe do wykonania. Początek spotkania 11 lutego o 18:30. Rywalizacja
będzie transmitowana na stronie internetowej sport.tvp.pl oraz na kanale YouTube
FIBA.
Przed ostatnimi dwoma meczami grupy K aż trzy drużyny
mają szansę na zajęcie 2. miejsca w grupie, które da awans do ćwierćfinału FIBA
Europe Cup. W związku z tym decyzją organizatora rozgrywek oba spotkania rozpoczną
się w środę o tej samej godzinie, czyli 18:30.
Pewna awansu jest już UCAM Murcia, która z kompletem zwycięstw zdecydowanie
lideruje w naszej grupie. Na drugim miejscu aktualnie plasuje się Rostock, a trzecie
jest Falco – oba kluby w pięciu meczach zanotowały po 2 zwycięstwa i 3 porażki.
Jeden triumf mniej ma Energa Trefl Sopot, co oznacza, że w przypadku powodzenia
na Węgrzech oraz porażki Rostocku żółto-czarni mogą zrównać się ze swoimi
rywalami.
W takim przypadku o awansie zadecyduje bilans małych punktów w meczach pomiędzy
drużynami zainteresowanymi (tj. Energą Treflem Sopot, Rostock Seawolves i Falco
Vulcano Energia KC Szombathely), który niestety w tym momencie jest dla nas
bardzo niekorzystny.
Tak duża różnica oznacza, że jedyną szansą na awans dla podopiecznych Mikko
Larkasa jest triumf Murcji nad Rostockiem oraz nasze zwycięstwo nad Falco… co najmniej
44 punktami.
- W czasach juniorskich miałem takie sytuacje, że musieliśmy nie tylko
wygrać, ale zrobić to także odpowiednią ilością punktów. Moim zdaniem w takim
meczu nie można się skupiać na tej konkretnej liczbie, tylko – tak jak zawsze –
na sobie. Trzeba konsekwentnie grać każdą akcję, skupić się na wygraniu spotkania,
a dopiero potem, jeżeli wszystko będzie dobrze szło, myśleć o małych punktach –
uważa Szymon Kiejzik.
W pierwszym meczu z Falco (porażka 79:86) najwięcej punktów dla rywali zdobył Zoltan
Perl (19). Dobrą formę prezentuje także Arnaldo Toro, który w ERGO ARENIE
zanotował 12 oczek, a dodatkowo groźni będą również Avery, Keller i świetnie nam
znany Benedek Varadi.
- Uważam, że w pierwszym spotkaniu najbardziej zawiodła nas zbiórka. Kolokwialnie
można powiedzieć, że „skakali nam po głowach”. Koniecznie musimy to poprawić w Szombathely.
Mam nadzieję, że tym razem to my będziemy agresywniejsi na deskach – mówi Szymon
Zapała.