Za nami trzeci sprawdzian Energi Trefla Sopot w tegorocznym
okresie przygotowawczym. W toruńskim Centrum Sportu UMK żółto-czarni zmierzyli
się z Arriva Lotto Twardymi Piernikami Toruń, ponosząc porażkę 100:86 (24:16,
54:36, 83:63, 100:86).
W porównaniu do niedzielnego spotkania z Enea Łaciate Astorią
Bydgoszcz do meczowego składu wrócili Kacper Marchewka oraz Dawid Twigg.
Początek spotkania był wyrównany i nie obfitował w dużą
liczbę punktów. Pierwsze dwa oczka dla Sopocian zdobył Michał Michalak, a po
serii punktowej gospodarzy skuteczną dobitką spod kosza odpowiedział Szymon
Zapała. Obie drużyny grały z dużą intensywnością, co szybko przełożyło się na
liczbę przewinień po stronie żółto-czarnych. W połowie pierwszej kwarty
gospodarze prowadzili 13:8, a trener Krzysztof Roszyk poprosił o czas. Po
wznowieniu gry Twarde Pierniki utrzymywały przewagę, choć Sopocianie starali
się odrabiać straty. Skuteczne akcje 2+1 Zapały oraz layup Jakuba Schenka
pozwoliły utrzymać kontakt z rywalem. Po dziesięciu minutach torunianie
prowadzili 24:16.
Drugą kwartę rozpoczęliśmy od czterech punktów Kristapsa
Kilpsa. Chwilę później pierwszą tego dnia „trójkę” dla Energi Trefla trafił
Perttu Blomgren. Gospodarze odpowiedzieli dobrą serią i w pewnym momencie ich
przewaga wzrosła do 15 punktów. Żółto-czarni nie zamierzali jednak odpuszczać.
Aktywny pod koszem pozostawał Zapała, swoje pierwsze punkty w meczu zdobył Trey
Anderson, a celny rzut zza łuku dołożył Tobias Rotegard. W końcówce pierwszej
połowy Twarde Pierniki ponownie przejęły inicjatywę, wykorzystując błędy Sopocian i wymuszając kolejne straty. W ostatniej akcji przed przerwą kolejne
punkty dorzucił dobrze dysponowany Kilps. Po pierwszych 20 minutach gospodarze
prowadzili 54:36.
Trzecią kwartę obie drużyny rozpoczęły od celnych rzutów zza
łuku. Sopocianie konsekwentnie dążyli do zmniejszenia strat, jednak gospodarze
skutecznie odpowiadali na kolejne próby żółto-czarnych i stopniowo powiększali
przewagę. Kolejną „trójkę” dla Energi Trefla trafił Tobias Rotegard, a na linii
rzutów wolnych stanął Perttu Blomgren. Aktywny po obu stronach parkietu
pozostawał Stefan Simanić. W końcówce kwarty sygnał do kolejnego zrywu dał
Michał Michalak, który pozwolił Sopocianom jeszcze raz ruszyć w pogoń za
rywalem.
Ostatnie 10 minut należało do żółto-czarnych. Punkty Szymona
Zapały oraz dwie celne „trójki” Perttu Blomgrena pozwoliły Sopocianom wyraźnie
zmniejszyć straty i wrócić do gry. Gospodarze zachowali jednak przewagę do
samego końca i to oni zapisali na swoim koncie wygraną.