03 Paź

Michał Kolenda: „Wszystkie mecze derbowe są wyjątkowe”

O okresie przygotowawczym, spotkaniu z Kingiem Szczecin, meczach derbowych i… kartce z napisem play-off, rozmawiamy z niskim skrzydłowym #sercasopotu, Michałem Kolendą.

Za nami 1. kolejka Energa Basket Ligi, jednak zanim przejdziemy do rozgrywek, chcielibyśmy jeszcze zatrzymać się nad okresem przygotowawczym. Wyniki sparingów były bardzo obiecujące – pięć zwycięstw, wygrany turniej w Bydgoszczy i tylko trzy porażki, po zaciętej walce, z medalistami ostatnich rozgrywek. Te rezultaty były dla Was istotne?

Michał Kolenda: Ważna była nasza gra, zachowania boiskowe, możliwość przetrenowania rozwiązań taktycznych. Wiedzieliśmy co nam idzie, a nad czym musimy jeszcze pracować. Warto jednak pamiętać, że każde zwycięstwo, nawet te sparingowe, buduje dobrą atmosferę w szatni. Jesteśmy sportowcami i nie lubimy przegrywać. Lepiej jest więc wygrać i móc skupić się na treningu, a nie rozmyślaniu, dlaczego nie wyszło, tym bardziej, że wszyscy wiedzą jaki był ostatni sezon.

Pierwsze spotkanie nowych rozgrywek emocjonowało wszystkich, ale dla Ciebie na pewno było specjalne. Wróciłeś na parkiety ligowe po przerwie wynoszącej aż 286 dni!

Tak, to prawda. Byłem mocno podekscytowany, ale nie traciłem koncentracji. Wiedziałem, że kluczem do dobrego występu będzie twarda gra. Brakowało mi tej adrenaliny spowodowanej występami. Nawet rozgrzewka, kiedy ludzie zbierają się na trybunach i czuć już tę atmosferę, była wyjątkowa. Jestem bardzo szczęśliwy, że ten pierwszy mecz udało nam się wygrać. Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy.

Co zadecydowało o Waszym triumfie?

Zdawaliśmy sobie sprawę z rangi tego spotkania. Chcieliśmy pokazać kibicom, na co będzie nas stać w tym sezonie. Byliśmy dobrze przygotowani, ale musieliśmy do tego dołożyć odpowiednie zaangażowanie i walkę. Udało się i można powiedzieć, że w miarę spokojnie przyszło nam te zwycięstwo.

Mecz z Kingiem jest już za nami, a Wy z pewnością będziecie chcieli pójść za ciosem. Nie będzie to jednak łatwe. Przed nami jeden z najważniejszych, a może i najważniejszy mecz wyjazdowy, w całym sezonie – derby Trójmiasta.

Wiadomo, że dla kibiców jest to mecz, który dostarcza wielu emocji, ale my zachowujemy spokój. Tylko z chłodną głową mamy szansę osiągnąć korzystny rezultat. Większość derbów, w których miałem przyjemność brać udział, kończyło się w ostatnich sekundach, więc musimy wyjść na parkiet, walczyć do ostatniej syreny i… wygrać.

Czy któreś z tych spotkań derbowych było wyjątkowe dla Ciebie?

Wszystkie są dla mnie wyjątkowe, a szczególnie te, które kończyły się naszym zwycięstwem. Bez wątpienia niesamowity był mecz w Gdyni, kiedy wygraliśmy 81:78, a Kuba (Karolak – przyp. red.) trafił za trzy punkty w ostatniej sekundzie. Pierwszy raz w życiu przeżyłem aż takie emocje.

Za nieco ponad tydzień wrócimy do ERGO ARENY na mecz z Polpharmą Starogard Gdańskiczyli kolejny mecz derbowy. W zespole naszych rywali wielu „starych” znajomych – trener Marcin Kloziński, Kuba Motylewski czy Paweł Dzierżak. To dla Ciebie dodatkowa ambicja do zwycięstwa?

Nie powiedziałbym. Myślę, że podejdziemy do tego meczu, jak do każdego innego. Fajnie będzie spotkać się na parkiecie z ludźmi z którymi się pracowało i utrzymuje się dalej z nimi kontakt, lecz podczas meczu sentymenty z pewnością wszyscy odstawią na bok. Chcemy wygrać, mam nadzieję, że to się uda, a wtedy po meczu możemy iść na jakąś kolację czy kawkę (śmiech).

Kartka z napisem „play-off” wisi już nad łóżkiem?

(śmiech) Tak, wisi! Ale jak mam być szczery – nie nad łóżkiem, tylko na lodówce. Wierzymy w to. Bez stawiania sobie celów nasza praca nie miałaby żadnego sensu. Moim zdaniem jest to jak najbardziej do zrealizowania. Trzeba to udowodnić na parkiecie i mam nadzieję, że uda nam się tego dokonać!

Na sam koniec – jaki jest teraz Michał Kolenda? Czy przerwa spowodowana kontuzją w jakiś sposób wpłynęła na Ciebie?

Zdecydowanie. Ktoś z boku mógłby powiedzieć, że to szczegóły, ale są to bardzo istotne rzeczy. Przede wszystkim nauczyłem się cierpliwości. Nie jestem już aż taki narwany i porywczy jak kiedyś – nie tylko na parkiecie, ale też w życiu codziennym. Bardzo doceniam swoje zdrowie i cieszę się z każdego momentu spędzonego na boisku. Ten czas poza sportem uświadomił mi, że możliwość robienia tego co kocham, jest dla mnie największą wartością w życiu. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogę to kontynuować.

  • michał kolenda
  • wywiad

Nasze Drużyny

Sponsor Energa Basket Ligi

Sponsorzy tytularni

Sponsor strategiczny

Sponsor złoty

Sponsorzy wspierający i techniczni

Patroni medialni