CZAS DO NAJBLIŻSZEGO SPOTKANIA DOMOWEGO - DERBY TRÓJMIASTA! Trefl Sopot vs Asseco Arka Gdynia
Kup bilet
Energa Basket Liga FIBA Europe Cup
17 listopad

#HelloAgain! Jesteśmy w TOP16 FIBA Europe Cup! Hapoel Eilat – Trefl Sopot 83:89

Zrobili to! W ostatnim meczu grupy B Trefl Sopot pokonał na wyjeździe izraelski Hapoel Eilat 89:83 (28:17, 15:26, 24:25, 22:15) i awansował do TOP16 FIBA Europe Cup! Najwięcej punktów dla żółto-czarnych zdobył Michał Kolenda (20), a double-double zapisał na swoim koncie Yannick Franke (17 punktów i 10 zbiórek). W następnej rundzie rozgrywek Trefl zmierzy się z rumuńską CSM CSU Oradeą oraz portugalskimi Benficą i Sportingiem CP.

Pierwszą piątkę na spotkanie z Hapoelem stworzyli Yannick, Michał, Karol, Darious i Josh. Choć jako pierwsi piłkę w koszu umieścili gospodarze, to kolejne akcje należały do Trefla – najpierw punkty zdobył Michał, a następnie zza linii 6.75 metra przymierzył Yannick. Sopocianie poszli za ciosem – kolejne trafienie naszego numeru #23 oraz skuteczna akcja Dariousa dały nam prowadzenie 9:2 i po niespełna czterech minutach gry o swój pierwszy czas poprosił Ariel Beit-Halahmy. Wskazówki trenera gospodarzy dobrze podziałały na jego podopiecznych. Po trójce Pattona Hapoel zbliżył się na trzy oczka, ale na szczęście po chwili tym samym odpowiedział Yannick. Kiedy tylko ekipa z Izraela zdobywała punkty, po chwili to samo robił Trefl i dzięki temu utrzymywał się na prowadzeniu. Świetnie grał Yanna, który w siódmej minucie meczu zanotował swoją trzecią trójkę, a kiedy w ten sam sposób swój dorobek powiększył Michał, było już 11:25! Taki obrót spraw poirytował gospodarzy. Tym razem z dystansu celnie przymierzył Bryon Allen, a następnie akcję „2+1” przeprowadził Szuchman. To jednak Trefl miał w swoim składzie Yannicka. Holender po raz czwarty spróbował rzutu zza linii 6.75 metra i po raz czwarty trafił! Po 10 minutach sopocianie prowadzili 28:17.

Drugą kwartę otworzył Romello White, lecz świetnie na to odpowiedział Trefl, a konkretnie Carl Lindbom, który otworzył swoje konto rzutem za trzy. W ekipie gospodarzy ciężar gry na swoje barki wziął Alex Hamilton, którego punkty pozwoliły odrobić część strat, ale również żółto-czarni nie próżnowali. Coraz lepiej czuł się Carl – Fin dołożył kolejne dwa trafienia. Niestety, czas pomiędzy 13. a 14. minutą meczu nie był dobry dla naszego zespołu, a wykorzystał to Hapoel zbliżając się na -5. Wówczas przerwę wziął Marcin Stefański, lecz po powrocie na parkiet wciąż nie potrafiliśmy skonstruować dobrej akcji. Niemoc udało się przełamać dopiero przy wyniku 35:38 – z dystansu celnie rzucił Brandon! Miejscowi wciąż jednak nacierali i dopięli swego na nieco ponad minutę przed końcem pierwszej połowy, gdy trójka Hubera doprowadziła do remisu 43:43. W ostatnich 60 sekundach oba zespoły miały swoje szanse, ale żaden z nich nie zdołał zdobyć punktów. Na 20 minut przed końcem kwestia zwycięstwa i awansu była otwarta.

Trzecią część meczu tym razem zainaugurowały punkty Trefla, a konkretnie Josha Sharmy. Zespoły pozostawały w kontakcie do 23. minuty meczu, która okazała się bardzo bolesna dla Trefla. W zaledwie 37 sekund drużyna Hapoelu trzykrotnie trafiała zza linii 6.75 metra i wyszła na prowadzenie 54:47. O czas poprosił Marcin Stefański, lecz po powrocie na parkiet piłkę w koszu jako pierwszy umieścił Allen. Niemoc udało się przełamać Karolowi – popularny „Grucha” przymierzył z dystansu. Do trzech oczek różnicę zmniejszyliśmy, kiedy akcją „2+1” popisał się Darious, lecz w kolejnych minutach gospodarze utrzymywali minimalne prowadzenie. Przełamanie nastąpiło na 38 sekund przed końcem kwarty – Brandon zdobył punkty w kontrze i było 67:66 dla Trefla! Miejscowi mieli jeszcze jednak czas na przeprowadzenie swojej akcji, a ta zakończyła się dwoma celnymi rzutami wolnymi White’a i to Hapoel prowadził 68:67.

Decydująca kwarta rozpoczęła się tym, czym skończyła się poprzednia, czyli celne rzuty Romello White’a z linii rzutów wolnych. Zrobiło się niebezpiecznie, kiedy po chwili dwa oczka dołożył Hamilton, ale na szczęście szybko odpowiedzieliśmy punktami naszych liderów, Michała i Yannicka. Gospodarze utrzymywali się na prowadzeniu, lecz sopocianie robili wszystko, aby zredukować straty i udało się to w momencie, kiedy rozpoczęła się druga część czwartej kwarty – trafienie Brandona dały remis 79:79! Nasza drużyna wyszła nawet na prowadzenie po jednym skutecznym osobistym Dariousa, ale odpowiedział Hamilton. Trefl nie poddawał się i jeszcze raz zyskał inicjatywę! Najpierw z półdystansu trafił Brandon, a następnie świetną akcją w obronie oraz punktami popisał się Michał – 84:81 dla żółto-czarnych! Ostatnią przerwę postanowił wykorzystać Beit-Halahmy, jednak po powrocie na parkiet swoje możliwości zaprezentował Josh Sharma, który najpierw zablokował rywali, a następnie zanotował ofensywną zbiórkę i – co najważniejsze – punkty! Co prawda Hapoel szybko odpowiedział dwoma oczkami Hamiltona, lecz w kolejnej akcji świetnie zachował się Michał, który umieścił piłkę w koszu, a ponadto był faulowany! Dodatkowy punkt wyprowadził nas na prowadzenie 89:83, na co gospodarze już nie potrafili odpowiedzieć. Po ostatniej syrenie w sopockim obozie zapanowała szalona radość – zwycięstwo oznaczało awans do TOP16 FIBA Europe Cup!

W kolejnej fazie europejskich rozgrywek żółto-czarni zagrają w grupie K, gdzie zmierzą się z dwiema drużynami z Portugalii – Sportingiem CP oraz Benficą, a także rumuńską CSM CSU Oradeą.

Hapoel Eilat: Patton 16, Allen 14, Huber 6, Ben Moshe 4, Ruina 2 oraz White 16, Hamilton 11, Doolittle 8, Szuchman 6, Davis 0

Trefl Sopot: Kolenda 20, Franke 17 (10 zb.), Gruszecki 10, Moten 9, Sharma 6 oraz Young 14, Lindbom 11, Leończyk 2

  • hapoel eilat - trefl sopot relacja pomeczowa

Nasze Drużyny

Sponsor Energa Basket Ligi

Sponsorzy tytularni

Sponsor strategiczny

Sponsor złoty

Oficjalny Bukmacher Klubu

Sponsorzy wspierający i techniczni

Patroni medialni